Unia rybaków przeciwko rybom
FACEBOOK |


kontakt


Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródła”
ul. Zielona 27, Łódź
tel. 42 632 3118
www.zrodla.org

sponsorzy

Projekt „Aby dojść do źródeł, trzeba płynąć pod prąd” o wartości całkowitej 433.900 zł dofinansowany jest w kwocie 378.880 zł ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a jego część pod nazwą „Łodzią po skarb – gra miejska i warsztaty dla uczniów dotyczące ochrony wód” o wartości ogólnej 43.458 zł jest dofinansowana w formie dotacji ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi w kwocie 25.050 zł (słownie: dwudziestu pięciu tysięcy pięćdziesięciu złotych).

Zgodnie z wymogiem WFOŚiGW musimy też podać w tym miejscu link do strony www.zainwestujwekologię.pl



patroni





stat4u


Unia rybaków przeciwko rybom


Przełowienie światowych zasobów ryb przybrało tak ekstremalny charakter, że można już dziś mówić o katastrofie rozgrywającej się w morzach i oceanach. Europejscy politycy rozwiązania problemu upatrują w reformie Wspólnej Polityki Rybołówstwa, ponieważ dotychczasowe rozwiązania doprowadziły do destrukcji. Czy nowa polityka obowiązująca od początku 2014 roku powstrzyma wymieranie życia w europejskich morzach i oceanie, dowiemy się pewnie dopiero w latach 20. XXI wieku.

Jedną z głównych przyczyn morskiej katastrofy jest nadmierna konsumpcja organizmów morskich przez rosnącą i bogacącą się populację ludzi. Pozostałe przyczyny to przede wszystkim zmiany klimatu wywołujące nadmierne zakwaszenie i ocieplenie mórz, a także poszerzanie się morskich stref beztlenowych. Wszystkie te zjawiska są efektem funkcjonowania ludzkiej cywilizacji, a ich korelacja wywołuje prawdziwie śmiertelną synergię, określaną mianem Deadly Trio. Siła rażenia „śmiertelnego trio” stanowi zagrożenie dla większości aspektów zjawiska określanego przez ludzi jako „morskie życie”.

Osią problemu przełowienia jest polityka wpływowych państw świata, które dopuściły do tej katastrofy, a właściwie ją wygenerowały. Przykładem jest Wspólna Polityka Rybołówstwa (WPRyb) państw członkowskich Unii Europejskiej, której metody niewiele różniły się od polityki USA, Chin, Indii, Rosji czy Brazylii. Opracowano ją w latach 70. XX wieku, aby określić ogólne normy mające przyczynić się do rentowności tego sektora, a także do utrzymania kultur rybackich oraz umożliwienia odradzania się zasobów ryb. W ocenie World Wide Fund for Nature oraz wielu innych organizacji i instytucji badawczych na świecie polityka ta odniosła fiasko, a jej skutki są dramatyczne.

Nowa polityka łowienia

Od 1 stycznia 2014 roku obowiązuje nowa, zreformowana Wspólna Polityka Rybołówstwa. Jej celem jest przede wszystkim utrzymanie i rozwijanie obecnie funkcjonującego rybołówstwa, floty połowowej, poziomu zatrudnienia, całego przetwórstwa i wielkości konsumpcji, a także rozwój innowacyjnych form połowowych oraz połowów lokalnych. Europejskie rybołówstwo jest jednym z najnowocześniejszych i zróżnicowanych form przemysłu. Trawlery-przetwórnie polują na dalekich wodach Pacyfiku czy Atlantyku i doskonale sprawdzają się w warunkach ekstremalnych, na przykład w wodach Arktyki. Tradycyjne taklowce poławiają wciąż w basenach mórz Europy, natomiast współczesne sejnery wyławiają tuńczyki z tropikalnych wód Oceanu Indyjskiego. Od ponad trzydziestu lat rozwijane są także akwakultury, w których hoduje się coraz trudniej dostępne, a pożądane przez konsumentów gatunki ryb.

Cel nowej polityki ma zostać osiągnięty w ramach tak zwanego zrównoważonego rozwoju, który ma brać pod uwagę także względy środowiskowe, rozumiane jako podtrzymywanie zdolności ekosystemów morskich do dalszego dostarczania rybich zasobów dla człowieka. Celem Wspólnej Polityki Rybołówstwa w aspekcie ekologicznym nie jest więc ochrona mórz i oceanów przed szkodliwym działaniem ludzi, ale zapewnienie sektorowi rybołówstwa zasobów do eksploatacji. Obecnie jest to możliwe jedynie dzięki wstrzemięźliwości ograniczającej nadmierne przeławianie, czyli w formie limitów połowowych, które Wspólna Polityka Rybołówstwa nakłada na wszystkie kraje Unii Europejskiej jako ograniczenia dotyczące tonażu ryb, które można odłowić w danym okresie w określonych wodach. Drugim przejawem wstrzemięźliwości ma być zakaz dokonywania odrzutów złowionych – a nieprzydatnych z punktu widzenia poławiającego – ryb, skorupiaków czy mięczaków, co docelowo ma ograniczyć takie niechciane połowy i marnotrawne praktyki do minimum.

„Zachowanie wysokiego połowu długoterminowego” jako główny cel zarządzania połowami, ma zostać osiągnięte przez ograniczenie zwyczaju łowienia ryb ze stad o największym potencjale rozrodczym. Podobne działanie jest bowiem jedną z głównych przyczyn obecnej katastrofy.

Subsydia dla morskich myśliwych

Gdy kutry rybackie o lokalnym zasięgu zamieniono na wielkie superjednostki połowowe zwane trawlerami-przetwórniami, które wypływają daleko od brzegu, aby przy pomocy technologii satelitarnej tropić i wyławiać całe ławice, a przy okazji wszelkie inne organizmy, które się napatoczyły, sytuacja zaczęła się komplikować. Kwoty, czyli limity połowowe wprowadzone na europejskich morzach spowodowały, że dla rosnącej konsumpcji trzeba było poszukać zasobów morskich gdzie indziej. Choć de facto ryb trzeba było poszukać gdzie indziej głównie dlatego, że w europejskich wodach po prostu się skończyły.

Obecnie ponad jedna czwarta ryb złapanych przez europejskie statki rybackie zostaje złowiona poza wodami Unii Europejskiej. Część z nich jest łowiona na podstawie umów międzynarodowych zawartych z innymi państwami (głównie Afryki Północnej i Zachodniej), a część na wodach eksterytorialnych, podlegających regionalnym organizacjom do spraw rybołówstwa. To zjawisko wygenerowało kilka problemów: nadmierne połowy na wodach biednych państw, których mieszkańcy borykają się z dostępem do żywności, rozwój floty superjednostek połowowych powodujących spustoszenie w miejscach połowów, wzrost finansowych kosztów rybołówstwa, co w konsekwencji doprowadziło do wprowadzenia unijnych dopłat do paliwa przeznaczonego na dalekomorskie połowy. Istotnym aspektem tego procederu był praktyczny brak kontroli nad rybakami.
Zreformowana Wspólna Polityka Rybołówstwa nie daje pewności, że rzeczywiście uda się ograniczyć rozpasany dziś apetyt wodnych myśliwych. Aby osiągnąć ten cel należałoby rozbudować aparat kontrolny i biurokratyczny, a Wspólna Polityka Rybołówstwa zakłada przecież ograniczenie biurokracji.

Trawlery-przetwórnie przy pomocy technologii satelitarnej, wyławiają całe ławice ryb oraz wszelkie inne napotkane organizmy, co powoduje ogromne spustoszenie w miejscach połowów. Fot. Jon Anderson, CC BY 2.0

Dotacje dla afrykańskich watażków

Na mocy umów międzynarodowych rządy państw udostępniających swoje akweny otrzymują subsydia, które mają być przeznaczone na rozwój krajowego rybołówstwa i społeczności lokalnych. Niestety do końca nie wiadomo, dlaczego pomimo wartkich strumieni euro, krajowe sektory rybołówstwa nie rozwijają się. Wiadomo jednak, że mieszkańcy tych państw niezmiennie cierpią głód i biedę. Obecnie połowy na wodach międzynarodowych i na wodach państw ze słabo rozwiniętą infrastrukturą są domeną tych, którzy posiadają przewagę militarną i polityczną. Pozostałym państwom, jeśli są na tyle silne, by zabezpieczyć swój obszar, pozostają połowy u własnych wybrzeży.

Czy prognozowana bryza przywieje zmiany?

W ramach nowej polityki będzie funkcjonował Europejski Fundusz Morski i Rybacki. Ma on za zadanie wspierać odbudowę stad ryb, zmniejszyć oddziaływanie rybołówstwa na środowisko morskie, a także doprowadzić do eliminacji praktyki odrzutów. Jego rolą jest też finansowanie tradycyjnego łodziowego rybołówstwa przybrzeżnego i połowów lokalnych. Fundusz będzie również wspierać rozwój europejskiej akwakultury ze wszystkimi jej negatywnymi konsekwencjami dla środowiska naturalnego (więcej o akwakulturach można przeczytać w artykule „Gdzie się wędzi łosoś norweski?”
Unia Europejska jest obecnie potęgą w globalnym rybołówstwie i posiada największy rynek jego produktów na świecie. Dlatego jej rola w kreowaniu polityki jest istotna i może wpływać na zachowania innych globalnych uczestników tego rynku, głównie przez organizacje międzynarodowe. Niestety Wspólna Polityka Rybołówstwa nie przewiduje tworzenia na obszarze Unii Europejskiej obszarów ścisłej ochrony morskiej. Szkoda, bowiem doświadczenia związane z tworzeniem rezerwatów morskich (m.in. na terytorium Filipin) dowodzą, że zaprzestanie wszelkiej działalności wydobywczej czy połowowej powoduje szybkie odnowienie populacji różnych gatunków istot morskich i pozwala na przywrócenie równowagi lokalnym ekosystemom, co wzbogaca sąsiednie terytoria, na których połów jest dozwolony.
Rozwiązanie problemu katastrofy ekosystemów w morzach i oceanach prawdopodobnie będzie wymagało dużo dalej idących działań niż te, zakładane przez Wspólną Politykę Rybołówstwa, która jest w dużej mierze efektem kompromisu między politykami i lobby rybaków. Jednym z działań, które należałoby podjąć, aby poprawić stan mórz i oceanów – a które obecnie jest nie do przyjęcia przez opinię publiczną – jest ograniczenie konsumpcji ryb. Na to jednak się nie zanosi, ponieważ Wspólna Polityka Rybołówstwa zakłada jej wzrost.

Piotr Dominiak


Źródła:
Wspólna polityka rybołówstwa. Podręcznik użytkownika.
World Review of Fisheries and Aquaculture
Marine Protected Areas
www.stateoftheocean.org/


Dowiedz się więcej...